wtorek, 17 października 2017

Książki które mogę czytać co roku vs książki których nie mogę przeczytać nawet raz


Są książki które mogłabym czytać co roku i za każdym razem przeżywać je na nowo .Płakać za każdym razem w tych samych momentach i zamykać je na tych samych stronach .Śmiać się po raz kolejny z tych samych sytuacji ,i nie ma znaczenia ,czy są to książki dla dzieci ,młodzieży ,czy dorosłych ,bo to są książki po prostu dobre .
Istnieją też takie które dobre nie są ,przynajmniej dla mnie .Które są ,ale mogło by ich nie być ,przynajmniej dla mnie .Choćbym nie wiem jak się starała i wykazywała chęci to przeczytać ich nie potrafię .

 To taki mój książkowy TOP WTF

  • ROMANSIDŁA .Jako ,że posiadam zerowe poczucie romantyzmu ,nie marzą mi się żadne kolacje we dwoje przy świecach ,tyle garów do mycia na dobranoc i jeszcze jak wosk kapnie ,a kapnął by na pewno ,to już w ogóle pozamiatane .Nie potrafię udawać zachwytu nad bukietem róż ,a łakocie które rzekomo są dla mnie ,zjadane są przez Niego .Także będąc mną i żyjąc moim życiem ,dławią mnie słodyczą pisane historie miłosne z happy endem .
  • ZŁA KOBIETA .Nie wiem ,nie pamiętam czym się kierowałam kupując tę książkę ? Chyba tylko tytułem . Dla odmiany ,tę książkę akurat przeczytałam całą ,i wiem ,że już drugi raz po nią nie sięgnę ,chyba tylko po to żeby wrzucić ja do kubła na makulaturę . Generalnie ,główna bohaterka przez 17 lat swojego małżeństwa doświadczała przemocy fizycznej i psychicznej (,, oczywiscie ''ze strony męża ) o czym przypomina czytelnikowi ,średnio co 4-5 kartek ,także po 58 przypomnieniu mamy już odruchy wymiotne .Oczywiście siedzi cicho dla dobra teoretycznie szczęśliwej rodziny i dzieci ,które są dla mnie zjawiskiem zagadkowym ,nie znanym mi oraz niepojętym ,albowiem nie zauważają tego co dzieje się w domu . Dla przypomnienia ,dlaczego w ogóle czepiam się tych małych potworów -moje dzieci wszystko widzą ,nową blachę do pieczenia ,cukierki na lodówce ,w mig wyłapią moment w którym jestem bardziej zajęta ,by w sposób magiczny zgarnąć mi spod nosa pilnowany przeze mnie tablet ,albo telefon . ALE ,ale przychodzi taki dzień ,w którym coś się wydarzyło ,coś w niej pękło ,miała już chyba tego dosyć ,być może była nawet przed okresem ,złapała za obierak do warzyw iiiiiiiiiii nie, nie obrała ziemniaków na obiad .....zabiła męża skrobakiem .Brzmi to dość kiczowato , aczkolwiek nareszcie coś się dzieje .Niestety nie rozkręca to żadnej akcji .Ona idzie za kraty ,a dzieci jej nienawidzą .Także tak ,nie mam znieczulicy ,chyba tylko na chłam .
  • PACHNIDŁO .Podobno człowiek uczy się na błędach .Ja też się pomału uczę  .Już nigdy nie kupię książki ,która jest bestsellerem Empiku , super ,ekstra ,szał ,dupę urywa . Jak dziś pamiętam ten dzień w którym szłam 2 km w jedną stronę z Białowieskiej do Magnolii przechodząc przez Legnicką .Ludzie ! czy wy znacie ten ból ?czy wy wiecie o czym ja w ogóle piszę ? Po tylu latach mieszkania w Anglii ,ja stoję na przejściu i MUSZĘ czekać na zielone światło .A tych świateł tam jest ze 40 . Poszłam ,okazało się ,że ni majo .Zamówiłam .Trzy dni później poszłam po odbiór ,dokładnie tą samą trasą .Masakra .I wyobraźcie sobie ,że ani pobyt w szpitalu ,ani późniejsze tygodniowe przykucie do łóżka , ani nawet kiśnięcie z nudów nie zmusiło mnie do przeczytania tej kaszany .
  • ZNALEZIONE NIE KRADZIONE .Rozczarowanie ,zawód ,fatalizm ?....Po tylu naprawdę świetnych książkach Kinga ,po tym strachu który nie pozwalał spokojnie zasnąć ,po tych obiadach na odwal się ,po zrobieniu sobie specjalnego stojaka na książkę ,by móc czytać nawet przy myciu garów ,po strąceniu rodziny i chaty z piedestału życiowych priorytetów tylko i wyłącznie dla Kinga   ....po tym wszystkim powstaje taki gniot ?
IDĘ TAM GDZIE IDĘ . To akurat nie jest zła książka .To po prostu nie jest książka dla mnie ,choć na pewno dam jej jeszcze druga szansę . Spodziewałam się naprawdę barwnej i ciekawej biografii Kazika ,a w zamian mam archiwum dat ,miejsc i nazwisk .Czyli trzy rzeczy do których absolutnie nie mam głowy .Mam wrażenie ,że wokół mojej osoby wytworzyła się niewidzialna bariera odbijająca od siebie wszystkie cyfry tego świata .I życie o tym wie ,i choć bywa dla mnie czasami wredne to w tym przypadku wiedziało ,że tu jednak chodzi nie o mnie ,a o moje dzieci i przymknęło trochę oko ,poszło mi na rękę i sprawiło żebym to jakoś ogarnęła .I chociaż mamy 365 dni w roku ,12 miesięcy -to abym się w tym wszystkim mogła połapać ,moje dzieci mają urodziny tego samego dnia i miesiąca ,tuż po nowym roku i tuz przed urodzinami Grześka . Proste ! Życie naprawdę bywa dla nas przychylne ,trzeba tylko troszeczkę szerzej otworzyć oczy .

wtorek, 3 października 2017

Eat Sleep Sparkle Repeat

,,8 WAŻNYCH ZASAD które pomogą ci w wychowaniu pewnej siebie dziewczynki i odpowiedzialnego chłopca ."

Przeczytałam to ostatnio na okładce jednego z pism kobiecych .Nie kupiłam tej gazety ,ponieważ uważam ,że byłyby to dla mnie pieniądze tragicznie wyrzucone w błoto .Tak więc ,nie przeczytawszy artykułu ,ośmielę się dorzucić moje pięć groszy ,co myślę na temat tego nagłówka .
Zawrzało we mnie i zaświeciła mi się lampka w głowie ,zadająca pytanie -dlaczego z góry założono ,że to dziewczynka nie będzie miała pewności siebie ,a chłopiec będzie nieodpowiedzialny ?

-o-

Będąc jeszcze w pierwszej ciąży ,pierwszy raz na zakupach w sklepie dla przyszłych mam/tat ? ,mam oraz dzieci ,zniesmaczył mnie widok podziału sklepu na różowy i niebieski ,z maleńką odrobiną  neutralności w kolorach przeżutej i wyplutej żółci oraz zieleni .

-o-

Pierwsza lalka dzidziuś pojawiła się w naszym domu ,kiedy jeszcze Dominik był jedynakiem .Tak ,kupiliśmy lalkę dzidziusia chłopcu .Nie ,nie kupiliśmy mu w załączniku do laki żadnego pistoletu ,granatu ,czołgu czy innej chłopięcej zabawki .Co też ten nasz biedny syn robił z lalką dzidziusiem ? Z tego co pamiętam to robił jej dziary długopisem .Wszędzie ,po całej długości i szerokości .Czy w związku z tym jest już małym dewiantem ? Tak ,jest bardzo opiekuńczy ( jak na chłopca ! ). Jest wrażliwy ( ale wiecie ,bez przesady ,nie jak dziewczynka ) .Ma okropne pismo ( ale wiadomo ,chłopaki tak mają ).

-o-

Jaśmina ,będąc młodszą siostrą brata ,wychowuje się ,na autach ,kartach z piłkarzami ,minecraft ,z odrobiną też kucyków pony ( którymi de facto Dominik też się bawił i na pewno będzie w przyszłości patolem ) ,shopkinsami ....Nie ma natomiast ,, typowo dziewczęcych " zabawek typu :różowe żelazko ,kuchenka ,wózek z dzidziusiem ( był swego czasu różowy wózeczek ,który został kupiony chyba tylko dlatego ,że był za pół ceny ale oczywiście nie było innych kolorów .Generalnie nie służył do wożenia lekkiego laleczkowego dzidziusia  i się rozp....). Nie ma księżniczek Disneya ktore leżą, pachną i czekają na księcia ,oraz krótkich bluzeczek dla małych dziewczynek z głębokim przesłaniem "hello " , "EAT ,SLEEP ,SPARKLE ,REPEAT " , czy "SPARKLE AND SHINE "!!!!!

-o-

W sklepie kupuję dwie baseballówki .Obydwie są z działu chłopięcego .Dlaczego ? Bo moja córka nie chciała mieć różowej lakierkowej baseballówki z puszystym pomponkiem ( bless her ).

-o-

I nie wiem jak wam ,ale mnie to się wydaje ,że świat idzie do przodu .Idzie i upada coraz niżej dla człowieka myślącego .

-o-

Mam ogromne pretensje do dorosłych którzy mnie wychowywali .Do rodziców ,nauczycieli i wszystkich innych ,którzy kazali powielać schematy ,nie nauczyli mnie myśleć ,mówić i słuchać ,którzy nie zaszczepili we mnie  pewności siebie ,którzy nie mieli czasu ,nie umieli rozmawiać z dzieckiem ,którzy wmawiali ,że ryby i dzieci głosu nie mają , ktorzy nie pozwolili wychylać się z szeregu ,którzy uczyli mnie tego czego sami byli nauczeni przez swoich rodziców ,tak jakby czas staną w miejscu i nie potrafili poradzić sobie z dzieckiem które tą drogą iść nie chciało .

-o-

I może nie pozjadałam wszystkich rozumów ,życia uczę się cały czas ,ale wiem ,że dzieci chcę wychować na równych prawach . Nie po to by ona wnosiła sobie lodówkę na siódme piętro , a on potrafił nastawić pranie , ale tak by oboje czuli ,że są na czubku drabiny -razem . Pewni siebie i odpowiedzialni też .
Wiem ,że jestem tylko kroplą w morzu ,ale nadal będę szła jak buldożer z moją wizją świata i poglądami ,tak ,by już nikt w szkole nie śmiał się z chłopca z przekłutymi uszami ,ani z dziewczynki w niebieskich okularach .

Naprawdę nie chcemy na świecie żadnych zmian ?
Chcemy żeby nasze córki tylko jadły ,spały i błyszczały ?
Do szczęścia wystarczy nam tylko nowy Galaxy Note 8 ?


wtorek, 19 września 2017

w kuchni

Każdy w naszym domu żyje sobie w swoim świecie ,robi co chce ( oczywiście po za sprzątaniem chaty ,myciem garów ,praniem ....bo to są obowiązki od których dzieci migają się jak mogą ,bo jeszcze mogą ,a starzy kuźwa móc migać się nie mogą ,bo są za starzy i muszą ) ,każdy jest inny .Ktoś tam lubi grać ,ktoś inny grać ,albo grać ,a jeszcze inny robić na drutach .Ale staramy się żyć ze sobą w zgodzie i szanować siebie nawzajem .Staramy się .
Jest takie jedno miejsce w domu ,gdzie te nasze drogi ,choć różne ? schodzą się .I nie jest to miejsce przed telewizorem .
Jest to kuchnia .

Nawet polityka czy piłka nożna nie podnosi mi tak ciśnienia jak programy kulinarne .Nie dość ,że w tym domu tylko ja gotuję obiady ,z wyjątkiem sobót ,kiedy to On je robi ,i jemy zazwyczaj chips & fish albo pizze -odgrzewaną ! Ja nie jem mięsa ,więc bardzo często gotuję nie jeden ,lecz dwa ! wartościowe obiady dziennie .Staram się urozmaicać moim dzieciom dietę .One rosną ,więc potrzebują dużo białka ,tłuszczów i węglowodanów.Gotuję od podstaw CODZIENNIE ! (z wyjątkiem sobót ) ,przecież kto o nich zadba lepiej niż mamusia ?! a te dzieci i tak dziubdziają w tych talerzach ,co doprowadza mnie do białej gorączki ,bo gdzieś tam jest groszek zielony ,papryka albo pieczareczka .
Napatrzy się człowiek na tego Olivera ,zechce coś takiego zrobić w domu ,a tutaj są dzieci ,panie .
Nic mnie tak nie wkurza jak programy kulinarne ,bo nie sztuką jest wymyślić ,zrobić kilka potraw przed kamerą .Sztuką jest zrobić jedno danie ,takie ,które zjedzą wszyscy ,nawet dzieci .
Ja to najchętniej jadłabym takie zdrowe paskudztwa i chwasty ,On je wszystko ,młody On uwielbia zupy ,ale nie wszystkie ! ,a młoda Ona ....wolę nawet nie pisać co ,bo choć tyle lat mieszkam już w Anglii ,to pojąć tego braku kultury jedzenia nie mogę .

Ale nie zawsze tak jest .Od czasu do czasu On (szczególnie ,a właściwie to zawsze kiedy go coś zaboli ) zmienia dietę i uwaga ! uwaga ! sam-sobie-gotuje .Ja tez czasami tak mam ,ale zanim ja się za to wezmę to już mi lepiej i zapominam o tym szaleństwie ,a On pełen hardcore .Przechodzi na dietę z dnia na dzień .Kaboom !!! Obkupi się wszystkim ,co uważa za potrzebne .Nakupi tego w ilościach takich ,jakby chciał gotować dla całej rodziny ,albo jakby chciał być na tej diecie już do końca życia ,zakładając ,że będzie żył 200 lat .
Średnio po dwóch tygodniach wraca do nas .Stwierdza tylko ,że to chyba coś poważniejszego i lekarz rodzinny ( w Anglii ! ) na pewno będzie wiedział co mu jest .Prawda jest taka ,że nie ma siły już dłużej gotować i wraca .Przejebane tak stać przy tych garach dzień w dzień .
Wróciwszy do nas ,pozostawia po sobie ślad w kuchni w postaci przeróżnych ziaren ,herbat ,nasion ,gadżetów ,maszyn ....A jeszcze muszę dodać ,bo to bardzo istotne ,że prawie zawsze ,przesypuje ,przekłada to wszystko do pudełeczek ,pojemniczków ,woreczków i nie podpisuje co też tam do jasnej cholery jest .Podobnież z herbatami .Mamy ich w domu od zarypania i trochę i On zawsze te herbaty ,których zostało już tylko kilka torebek ,przekłada do innej herbaty ,do innego pudełeczka ,coby miejsca zrobić .Na szczęście Pukka produkuje już herbaty indywidualnie zapakowane w podpisane kopertki i nie muszę już rozpoznawać herbaty po niuchu .
Także jest tego sporo i leży mi to .Leży i leży .
Ja naprawdę nie wnikam .Nie wypytuję o historię tego czegoś .W jakim celu to zostało zakupione ? Dlaczego tak dużo ? Do czego miało być dodawane ? Przy której diecie ? Nie .Pełna swoboda .Nie pytam nawet co to jest .
Tak właśnie leżał mi wór czegoś .
I zaczęłam TO podprażać do sałatek ,dodawać do burgerów buraczanych , i innych potraw ,ba ! zrobiłam nawet z tego pastę tahini do humusu (nie był smaczny ,co mnie zasmuciło ,bo go uwielbiam ) ZJADŁAM TO !
Teraz po kilku miesiącach dowiedziałam się ,że sezam ,którego używałam jako sezamu ,to było siemię lniane .Zwietrzałe zresztą .
Tak ,robiłam pastę tahini z siemienia lnianego !
Kto mnie przebije ,no kto ?





poniedziałek, 4 września 2017

Urywki z macierzyństwa #2

Moje życie obecnie kręci się wokół dzieci .W większej mierze .Od poniedziałku do piątku matka jest w domu i próbuje pracować .Rano w domu ,popołudniu także i wieczorem również .W soboty mam wolontariat .Zgadnijcie z kim ? Z dziećmi .Nieco młodszymi od moich ,także nie wychodzę z obiegu pioseneczek ,książeczek ,wierszyków ,zabaw ,gier .....W niedzielę dzień rodzinny ,czyli do dzieci dołączony jest bonus w postaci ojca .

---

Byliśmy ostatnio w sklepie .Na liście był tylko szary papier do pakowania ,brystol i kąpielówki chłopięce ,czarne .
Z pierwszego sklepu wyszliśmy bez szarego papieru ,ale za to z brystolem i dziesięcioma innymi rzeczami ,których na liście nie było ,ale były akurat w sklepie ,między innymi różowy ,plastikowy ,upierzony ,badziewny długopis w kształcie flaminga .
Z drugiego sklepu wyszliśmy z niczym ,ale Dominik już sobie upatrzył buty które chce dostać pod choinkę .
Do trzeciego sklepu weszliśmy tak tylko ,zobaczyć czy może są tam kąpielówki chłopięce ,czarne ,i z tegoż sklepu wyszliśmy z dziesięcioma -ale tym razem, parami skarpet szkolnych .Bo choć Jaśminy szufladka ze skarpetami zamyka się tylko i wyłącznie przy pomocy użycia refleksu i siły ,to uznaliśmy ,że to dziecko tak szybko rośnie ,a skarpety szkole zawsze się jej przydadzą i ten zakup na pewno się nie zmarnuje .Kupiliśmy też kurtkę zimową dla Dominika ,ponieważ chłody przyjdą tak czy siak i kurtka też się przyda ,nie zmarnuje .
Przez dział damski i męski przeszliśmy ,za to jak błyskawice .I nie ! wcale nie dlatego ,że w tym całym rodzicielstwie zapomnieliśmy o sobie i o siebie nie dbamy ,nie kupujemy nic dla siebie .Po prostu jesteśmy niepospolicie niewymiarowi .

---

Ten moment kiedy raz na pięć lat wychodzisz na miasto .Nocą .Raz na pięć lat i to pod lekkim przymusem ,że taki wypad dobrze ci zrobi ,wyjdziesz do ludzi (dorosłych) ,rozerwiesz się ,pobawisz ,pogadasz (z dorosłymi)....Wychodzisz ... i po 15 minutach chcesz już wracać do domu ,ale nikt jeszcze nie wraca ,a ty nie chcesz wyjść na smutaskę więc zostajesz , męczysz jeszcze godzinę i wracasz do domu ,gdzie robisz sobie pyszną herbatkę i to jest najprzyjemniejsza chwila tej nocy .Będąc matką dziecka ,które bardzo boleśnie przechodziło ząbkowanie ,w dalszym ciągu mam uraz psychiczny do zarwanej nocki .Już na samą myśl wyjścia nocnego mam podkrążone oczy i kaca .Po prostu mam w dupie robienie sobie ryja na noc ,mam w dupie życie towarzyskie ,10 pm idę spać !
Ale nie o tym chciałam .Matki ,mam nadzieję ,że nie jest to tylko moje zboczenie ,mają tak ,że jeżeli szklanka ,kubek ,coś ,cokolwiek ,stoi blisko/na skraju stołu ,szafki ,czegokolwiek ,w niekontrolowany sposób (naprawdę ,niekontrolowany ! ) ....przesuwają wszystko w głąb .Środek stołu ,szafki ,czegokolwiek to najbezpieczniejsze miejsca dla takich rzeczy ,a i tak nie ma pewności ,że  nic się nie stanie .Centralny środek to oaza spokoju psychicznego matki .Idziesz i przesuwasz ,kubeczek pod ścianę ,talerzyk nie musi być na środku stołu ,ale też nie przy samym skraju ,chowasz ostre noże ,szklanki zastępujesz kubkami .....i teraz ten moment ,kiedy raz na pięć lat wychodzisz na miasto .Nocą .I co robisz ? w niekontrolowany sposób przesuwasz drinki koleżanek w centrum stolika .

---

Wieczorem ,gdy dziecko prosi cię ,żebyś poczytała mu coś na dobranoc ,a ty nawet nie musisz brać książki do rąk .Lokomotywa ,Abecadło ,Rzepka ,Kaczka -Dziwaczka ,Na straganie ,Pomidor ,Room on the Broom ,Tabby McTat ,Stick Man .....wszystko .Wszystko ! masz w jednym ,małym paluszku i recytujesz niczym aktor na scenie teatru ,zatracając się całkowicie w swojej nowej roli .

---

Ale dzieci ,jak to ludzie bywają też lekko irytujące i owszem ,miewam też takie chwile kiedy z krzywym uśmiechem na twarzy ,z zaciśniętymi zębami i nerwowo mrygajacą jedną powieką ,toczę w mojej głowie monolog - dżizus ,kurwa ,ja pierdole ,zwariuję ,zaraz zwariuję ,trzymajcie mnie ,bo uduszę ,a później zdechnę w więzieniu ,oddychaj głęboko ,policz od 10 do 0 ,to ponoć pomaga .

---

Czasami ludzie zadają mi absurdalne pytanie ,czy chciałabym mieć trzecie dziecko ?
tak
Czy będę mieć trzecie dziecko ?
NIE !
Przygarnęłam sobie kota .