środa, 21 czerwca 2017

Ken ,czy to ty ?

Mam takie wspomnienie z dzieciństwa, kiedy mama kupiła nam ( dzieciom) rodzinkę Barbie. W skład rodzinki wchodziła of kors  sama Barbie, dzidziuś oraz Ken .Mam dwie starsze siostry .Ja jestem najmłodsza ,wiecie , niby tylko trzecia , a piąte koło u wozu.
Moja najstarsza siostra wzięła sobie Barbie, jako , że najstarsza i zapewne miała pierwsza prawo wyboru. Starsza czyli średnia, wzięła dzidziusia , przecież nie Kena.  A ja już wybierać nie miałam pomiędzy czym ,wiec mnie dostał się Ken.
Być może to właśnie zabawa Kenem w dzieciństwie wpłynęła na moją osobowość w późniejszym życiu .
Rodzice nie raz mieli do mnie pretensje , że jestem inna , i czy nie mogę być taka jak moje siostry.
No cóż, nie powiem teraz czyja to może być wina .

--o--

Podobno robienie sobie selfie wpływa pozytywnie na samoakceptacje .
Ja problemów na tym podłożu nie mam , aczkolwiek zdjęcia na których jestem są z miejsca usuwane z tel tudzież aparatu . Zawsze widzę ta dziesiąta brodę, bądź minę takiej jakby srającej sowy, choć zazwyczaj jest to ta dziesiąta broda.
Jestem też kobietą ,więc jest to transakcja wiązana , mam PMS . Nie wyglądam wtedy i nawet nie staram się wyglądać. Nie jestem też wtedy miła ,choć ,pewnie mi nie uwierzycie ,ale staram się miła być .Takie normalne -nie chodź w butach po domu ,w te dni niestety ,w niekontrolowany sposób jest wypluwane prze ze mnie i brzmi mniej więcej tak - gdzie mi tu kurrrwa łazisz w tych buciorach !!!!
I jeszcze ten ryj wykrzywiony .
No nie da się być piękną i miłą all the time .
Mam tego świadomość .
Samoakceptacja jest ,ale bez potrzeby trzaskania sobie ciągłych samojebek w kiblu czy też w windzie .


--o--

Siedzę sobie w szpitalu i czekam .
Czekam aż dziecko się obudzi, a śpi jak zabite tfu tfu .
Już nie wiem co mam ze sobą zrobić.
Siedzieć czy stać. Po prawej ,czy po lewej stronie łóżka. Jednak po lewej .Po prawej jest okno i trochę wieje a na lewo zawsze mnie znosiło .Gapię się też tępo w taki maleńki monitorek na ciśnienie, puls i bicie serca dziecka .
Mam przy sobie książkę, ale nie mogę się skupić. Może po gazetę pójdę, aaaj jednak nie .Nie jestem aż tak zdesperowana.
Bardzo tego nie lubię, bo w końcu czekam w szpitalu przy łóżku dziecięcym, aż się syn po zabiegu obudzi , ale sięgam po tel.
Na fejsie mam tak niewielu znajomych , że tam prawie nigdy nic się nie dzieje .
Jestem więc na IG i widzę zdjęcie, a także profil dajmy na ten przykład pani Marzeny.
Zdjęcia ładne i to bardzo ,niepowiem .
Pani Marzena codziennie rano wita się ze swoimi instafriends porannym pączusiem , kawusia , życzy miłego dnia i przesyła wszystkim pozytywne wibracje .
Popołudniu kawa /ciasto /lody /buzia uśmiechnięta .
Wieczorem życzy kolorowych snów ,bla ,bla ,bla....
Zdjęcia kilku domowych kątów ,nawet ładnie urządzonych .
Codziennie to samo .
I nie trzeba tu być Krzysiem Rutkowskim ,by w mig połapać ,że zdjęcia pączusiów i kawusi wrzucane codziennie to zdjęcia tej samej kawusi i tych samych pączusiów tylko w zmienionej lekko aranżacji .Czyli pączusie były jedne ,kawa również tylko zdjęć 283 .
A zdjęcia chaty ,też na okrągło te same ,mniemam ,że tylko tam pani Marzena ma porządek .
Codziennie to samo .
To-sa-mo .
Aż do porzygania .
A zdjęć na profilu ma 2189 .
Czy tak teraz wygląda życie ?
Czy ja się gdzieś zgubiłam ?
Czy powinni wycofać Kena z zestawów rodzinnych Barbie ?

Ja codziennie rano witam się z moimi dziećmi ,sąsiadami ,nauczycielami ,innymi rodzicami ,tak po ludzku ,face to face .
Śniadanie jem w biegu .Nawet nie przyjdzie mi do głowy robić zdjęć moich tostów i gorzkiej herbaty .Mam dzieci i tak tłumaczę sobie domowy bałaganik .
Nie mam żadnych wirtualnych znajomych ,bo wszyscy mnie wkurwiają .
I może właśnie to jest mój problem ?
Może właśnie dlatego mam tylko 44 znajomych na fejsie ?

czwartek, 15 czerwca 2017

taka równość to niewola

Gdyby ktoś się kiedyś nad tym zastanawiał ,gdyby to w ogóle kogoś interesowało - dlaczego mieszkamy w Anglii ?
Nie dla pieniędzy ,nie dla pracy ,ale dla życia tak po prostu .
Niestety Polska nie jest krajem dla matek ,nie traktuje matek poważnie, stosunek ma dość rzeczowy -dzieci rodzić się mają ażeby miał kto zarabiać na emerytury .Proste !
Polska ,krajem dla dzieci również nie jest .
W Polsce o kobiecie automatycznie mówi się jako o matce ,gdzieś tam w przyszłości.
A co z tymi kobietami które dzieci mieć nie chcą ? Te to dopiero mają przeje...
Pamiętam jeszcze TE pytania i docinki : po co ci te kolczyki ? Wyciągnij to .Jak ty wyglądasz ?Jak będziesz wyglądała jak będziesz matką?
Już wtedy w wieku nastu lat ciążyła nade mną presja i widmo macierzyństwa .
Dzieci urodziłam, kolczyki zostały i muszę tu pewnie niejedną osobę rozczarować ,ale nijak się to odbiło na moim macierzyństwie czy dzieciach ....no może jedynie w taki sposób ,że kolczyki bynajmniej ich nie szokują , a wyglądam chyba ok ,mam nadzieję .

Olałam was dla odrobiny spokoju .

Powiedzmy ,że dziecko nas nieco zaskoczyło ,ale hej ho ,jesteśmy teraz świeżo po trzydziestce i już etap rodzeństwa ,pieluch , nieprzespanych nocy , gęgających zabaweczek , świnki Peppy , i o zgrozo tego ułomnego Tomka , który to ma ponoć pozytywny wpływ na rozwój dziecka - rodziców natomiast zachęca do natychmiastowej chęci strzelenia sobie kulki w łeb -mamy za sobą .
Jako ,że już staliśmy się rodzicami , musieliśmy podjąć decyzję która zaważy nie tylko na naszym ,ale także dzieci życiu .
Źle wspominam czasy szkolne ....i nie dlatego ,że wolałam się bawić niż uczyć ...Grzesiek się uczył i co ? W sumie to sama się teraz rozgrzeszam ,że w szkole bywałam tak rzadko ,przynajmniej się wyhulałam .
Po prostu żyło mi się w Polsce źle i nieszczęśliwie .
Nie chciałam tego dla moich dzieci .
Zostaliśmy .
Jestem więc zdrajcą .Egoistką i zdrajcą .Zdradziłam moje siostry i wszystkie koleżanki ze szkoły ,te mniej lubiane i te nielubiane w ogóle ,przepoczwarzyłam się w matkę ,wybrałam życie w spokoju i zostaliśmy w Anglii .

Olałam was wtedy ,ale nie olewam was teraz 
(O sytuacji matek w Polsce ,widziane moimi oczami i własnymi doświadczeniami ).

Co nie znaczy ,że mam was mamy głęboko gdzieś .
Bardzo przeżywam każdy ból egzystencjalny każdej matki .Kiedy słyszę ,czytam ,że życie dla was  skończyło się wraz z narodzinami dziecka ,że mąż nagle jakiś taki łamaga się zrobił i dziecka nie potrafi ukąpać ...serce mi pęka ,bo to przecież nie tak ma wyglądać .Bo wiem ,że może jesteście zostawione z tym same sobie , bez zrozumienia .Przecież kobiety od wieków rodzą , wychowują , zajmują się domem i sobie radzą ,więc o co ci  w ogóle chodzi ?
W Polsce nadal nie mówi się głośno o wielu sprawach ,niestety .
Żartuje się ,bagatelizuje ze zmęczenia ,nie wyspania ,beznadziejności dochodzenia do siebie po porodzie ,depresji, niestety.
Jakby tego było mało , babcia i ciocia .
Wcale nie lepiej jest w miejscach publicznych , totalnie nieprzystosowanych dla matek z małymi dziećmi. Taka matka to niech najlepiej siedzi w domu . Siedzi i niech nie wychodzi .
Bezczelnie jeszcze nazywa się to siedzeniem w domu , chociaż same doskonałe wiemy ,że z siedzeniem nie ma to nic wspólnego. Matka po urodzeniu dziecka nie może już mieć czasu dla siebie ,musi się w pełni szczęścia oddawać wszystkim nowym obowiązkom ,bez krzty narzekania .

Ja tego na szczęście nie miałam, tzn byłam zmęczona, niewyspana ,miałam depresję i było mi ciężko,ale nie byłam z tym sama .Nie byłam zamknięta w domu . Marketingowcy już dawno odkryli , że na każdym można zarobić, nawet na kobiecie z kulą u nogi .Ojej ! Chciałam napisać na matce z małym dzieckiem . I nie mam na myśli galerii handlowej ! , ale banki , urzędy, basen , kawiarnie ,sklepiki .

w końcu równi ,tylko chłopa szkoda

Przyszedł taki moment kiedy trzeba było usiąść i porozmawiać jak dorośli o tym jak żyć razem jako rodzina ,a nie osobno .
Nie ma w tym nic poniżającego kiedy mężczyzna bierze również na swoje bary część obowiązków domowo-wychowawczych .Ej heloł ! to również jego dom i jego dzieci - dla przypomnienia .Bo o ile fajnie było mi być feministką póki jeszcze dzieci nie miałam ,tak dopiero z noworodkiem na rękach uświadomiłam sobie ,że moja prawdziwa walka o równość zaczyna się właśnie teraz .
A zaczęła się w miejscu gdzie wtedy byłam ,w domu .
Bardzo boli mnie kiedy ktoś bez zastanowienia się mówi mi prosto w twarz - biedny Grzesiek ,taka niewola ....Szlag mnie trafia ,więc pytam się ,by lepiej zrozumieć ,co jest takiego w Grześku ,że wzbudza litość ?!
Że naczynia pomyje bez wcześniejszego proszenia i późniejszych oklasków ,że podłogę szmatą przejedzie ,że obiad w sobotę ugotuje ?....Ja to robię na co dzień i nikt mi nie współczuje .
A nie ! Sorry ! Zapomniałam, że jestem kobietą i mam mieć TO wryte w bani od dnia moich narodzin.


Drogie mamy ! Jeżeli macierzyństwo wam ciąży i koniecznie chciałybyście to zmienić ,musicie zacząć od siebie i w miejscu gdzie teraz jesteście .
Zacznijcie mówić ,żeby ktoś was w końcu usłyszał.
Zacznijcie tłumaczyć ,żebyście były w końcu zrozumiane .

PS. mam nadzieję ,że to co tu powypisywałam to tylko jakiś stek bzdur wyssanych z palca ,że jednak w Polsce żyje się dobrze i matkom i dzieciom .Proszę mnie wyprowadzić z tego błędu .Proszę ...

poniedziałek, 12 czerwca 2017

You can't stop me now !

Jestem strasznie uparta .
No jak osioł .
Śniło mi się nawet ostatnio ,że przygarnęliśmy osła i mieszkał u nas w ogrodzie .
Nie jestem w stanie kontrolować moich snów.
Coś widocznie jest  na rzeczy .
Jestem po trzydziestce , życie bywa dla mnie wredne , nauczyłam się pokory , nauczyłam się słuchać innych , ale nadal jestem uparta .
Jeżeli sobie coś tam zamyślę w tej mojej głowie to choćbym miała skisnąć dopnę swego .

Stawiam sobie cele , daję sobie czas i na pełnej kurwie dążę do ich realizacji .
Jest we mnie coś ,co daje mi siłę i wiarę w samą siebie .
I to nie tak ,że ja w życiu nie mam wiele zmartwień , że nie muszę ,że mogę ....i tak łatwo jest mi tu pisać o spełnianiu marzeń i innych bzdurach...
Uwierzcie mi ,że też mam swoje dołki i doły .Też mam problemy ... ale one mnie nie zniechęcają .
Już nie .
Ponad 10 lat temu zdecydowaliśmy się zacząć  życie od nowa w obcym kraju .Mamy na swoim koncie tyle porażek ,że już nie robią na nas wrażenia .
Dwa lata temu postanowiłam, że chcę spróbować spełnić marzenia i założyłam  własną działalność .O biznesie ,czy reklamie nie wiedząc absolutnie nic .
Taki skok z motyką na księżyc .
Nadal się uczę.
Pocę się i sapię żeby to wszystko jakoś zorganizować.
Nie zniechęcam się niepowodzeniami.
Za sukces uważam absolutnie wszystko do czego teraz doszłam.
Jak coś mi się w życiu nie uda ,to próbuję jeszcze raz i jeszcze raz .

Ech ...tak cholernie ciężko jest żyć .
A jeszcze ciężej jest żyć lekko .

W sumie to nie o tym chciałam .
Chciałam napisać o tym ,że jakiś rok temu zobaczyłam coś .
Haft .
I stwierdziłam -phi ,ja też takie sobie mogę zrobić .
Jakież było moje rozczarowanie , kiedy dotarło do mojego ego ,że ....no nie ... nie bardzo .
Nie potrafię .
Niby nic ,a jednak ...nie odpuściłam .
Zaczęłam więc wypożyczać książki z biblioteki , przeglądać internet ....
I gdybym wtedy się poddała, nie próbowała, to bym teraz nie umiała. 
To tylko jeden z wielu przykładów kiedy życie daje mi jasno do zrozumienia ,że -nie ! ,a ja mam to gdzieś ,czego i wam życzę .Wiary w samych siebie !


A katanka , aż się łza w oku kręci , pamięta jeszcze czasy liceum .
Po za dwoma /trzema zdjęciami z dzieciństwa , nie mamy innych pamiątek z ,,tamtych" czasów .
Już w naszych domach rodzinnych pozostało po nas tylko wspomnienie więc i przywozić nie ma co .
Katana dla mnie niczym relikwia .








niedziela, 4 czerwca 2017

Urlop ,czyli kolejne siwe włosy na skroni

Jest czerwiec .
Ludzie pomału zaczynają żyć wakacjami , urlopami i niby odpoczynkiem .
Ta ,odpoczynkiem , z dziećmi .
Już to widzę .
I my też jedziemy .
Oczywiście oprócz jednego śpiwora , dwóch lamp turystycznych ,mapy i chusteczek na kibel nic więcej nie mamy .
Jeszcze !
Także na dzień dzisiejszy , jedna osoba ma zapewniony ciepły nocleg , powiedzmy ,że się nie zgubimy , sikać i brzydko pisząc srać w publicznych toaletach możemy , ale z ograniczeniem ! ( albowiem chusteczek kupiłam tylko 20 ) i będziemy mogli to robić nawet w nocy , ha!
Gdzie jedziemy ?
W góry rzecz jasna .
Tu nawet nie było innej opcji .

Wychowałam się w górach i miałam nawet swego czasu zajawkę żeby mówić do dzieci po -mojemu -, ale szybko dałam sobie spokój , jako ,że dzieci moje nie zawsze wszystko rozumieją co się do nich mówi w miarę polską polszczyzną , a co dopiero jakąś tam gwarą jechać .
Grzesiek nie ma tu za bardzo nic do gadania , bo on jest z ę ą wielkiego miasta , gdzieś tam ze śląska i tak naprawdę ani on górski , ani on morski .
W góry , bo mamy niedaleko i tak naprawdę wypocząć to ja mogę tylko w górach .
A wypocząć poniekąd chcę .
Nad morzem też jest pięknie , ale wiecie co ?
Dwie godziny to max .
Tyle mogę wytrzymać na piachu , który jest wszędzie .
Tyle mogę wytrzymać z tymi latającymi nad głową mewami .Aż strach zgłodnieć na plaży .
Już pomijając fakt ,że się nam taka jedna zesrała na koc , gdy już się zwijaliśmy .Tak jakby nie mogła tego zrobić 20 cm dalej , albo minutę później .
Ludzi obcych pełno , dzieci naszych dwoje .Biegają  woda , piach , woda ,piach ....

W górach jednak są odrobinę bardziej do opanowania .
I jeszcze jedna bardzo ważna kwestia - gdzie w te góry?
Ano , tu . Na miejscu , to jest w Anglii .
Jesteśmy absolutnie i bezgranicznie zakochani w Anglii.
Jedziemy stosunkowo niedaleko , nie żadne tam wyjazdy na drugi koniec wyspy .
Nie dla nas wyjazdy na drugi koniec świata .
Jak podróż do Polski to tylko samolotem . Byle szybciej.
Jak lecieć , to tylko do Europy . Byle jak najbliżej.
Tacy jesteśmy - można ,by się wykręcić ,że to już ten wiek . 
Jedziemy niedaleko , bo przecie JEDZIEMY Z DZIEĆMI . MY I DZIECI .JA- ON- I- DWOJE-NIEWINNYCH-DZIECI .
Tak . Jest to wyjazd rodzinny .Jesteśmy rodzicami cierpliwymi ,ale bez przesady ,granice jednak są , a  człowiek nie chce dokonać mordu własnej rodziny na wakacjach .
Zachowajmy jeszcze tę ułudę ,że na urlopie można wypocząć .
Przynajmniej w tej jednej kwestii , kłammy samym sobie ile wlezie .

Expectation :
Mam nadzieję ,że będziemy dużo łazić .
Że będziemy łażąc ,wypoczywać .
Że będziemy wypoczywając , cieszyć się każdą chwilą .
I ,że będzie super ekstra .

Reality :
Dzieci będą jęczeć ,że za dużo każemy im łazić .One chcą do domu .Boli noga .Boli dupa i w ogóle ....pewnie usłyszymy ,że nad morzem byłoby lepiej , bo nie trzeba łazić i budki z lodami są co 5 metrów .





wtorek, 30 maja 2017

tak , ja się troszeczkę boję

Panicznie boję się pędu .
Czasu .
Przemijania .
Staram się żyć jak najwolniej , by oszukać samą siebie , że to wcale nie mija tak szybko  .
Że jeszcze mam czas zrobić tyle rzeczy .
Tyle zobaczyć i tyle przeżyć .
Panicznie boję się starości , samotności na starość, a jeszcze bardziej boję się ,że tej starości nie doczekam .
Boję się ,że jedno z nas dwojga tej starości nie doczeka ,nie zobaczy ,że odejdzie i zostawi ....
Każdą chwilę próbuję oprawić i zachować w pamięci .
Już nawet nie denerwuję się gdy widzę namalowanego kotka na nowej ramie łóżka , autoportret Jaśminy na ścianie . Wręcz przeciwnie . Pielęgnuje te bazgroły , bo wiem ,że przyjdzie czas kiedy ich nie będzie ,a dom będzie przerażająco cichy ,pusty i posprzątany .


Nie zatrzymuję moich dzieci przy sobie .
Wypycham je w świat .
Wmawiam ,że jeśli tylko chcą mogą wszystko .
Jeżeli tylko będą chcieli wyjechać na drugi koniec świata , niech jadą .
Ale jeszcze teraz , póki są w domu  ,póki jeszcze mam ich koło siebie , pragnę nacieszyć się ich widokiem , rozmową .
Fajnie jest leżeć z nimi w łóżku i czytać im książki . Lubię z nimi grać . Uwielbiam z nimi przebywać .I wiem , że z każdym rokiem stają się coraz starsi i coraz mniej mam ich dla siebie to jednak szanuję to ,bo jestem świadoma tego ,że mają swoje własne życie  .
Nie uczę ich egoizmu , uczę ich dokonywania wyborów ,podejmowania decyzji i szukania szczęścia w życiu .

Zatrzymajmy się dziś na chwilę .
Rozejrzyjmy się wokół .
Spójrzmy na siebie , na nasze życie .
Pomyślmy , czy te nerwy dnia codziennego są potrzebne ? Dla kogo ja tak biegnę ? Co z tego mam ? Gdzie jestem ja ,moje życie , moi najbliżsi ?
Czy nie lepiej usiąść dziś w ogrodzie i popatrzeć na niebo , na kota leżącego pod krzakiem maliny ?
Zadzwońmy , napiszmy do kogoś z kim dawno nie mieliśmy żadnego kontaktu .
Umówmy się na kawę .
Pielęgnujmy nasze znajomości .
Zwolnijmy .
Nie mam żadnych planów na przyszłość , mam tylko marzenia .
Jedyne co planuję to obiady na cały tydzień .
Może ktoś nazwie mnie niedojrzałą i niepoważną , ale ja wiem że szkoda mi czasu na planowanie .Szkoda mi czasu na strach przed nieplanowanym .Szkoda mi czasu na życie dla wszystkich innych .Szkoda mi czasu na nie bycie sobą .



poniedziałek, 15 maja 2017

Jak być matką i nie zwariować - przemyślenia własne

Generalnie chciałabym napisać tu coś mądrego , chciałabym żeby było to coś w stylu - no wiesz ,masz we mnie wsparcie , też jestem matką , też jest mi ciężko , też sobie czasami nie radze ...Bo wiem , że wokół nas jest mnóstwo miotających się w swoich myślach matek .Nie wiem czy potrafię wyrazić to w odpowiedni sposób, ponieważ mieszkam w kraju gdzie mogę być sobą, gdzie jestem sobą ,gdzie czuje się dobrze i mam partnera który jest całkiem spoko , a to też jest bardzo ważne . Nie czuję, że muszę spełniać jakiekolwiek ekstra wymogi , że muszę dawać coś ekstra od siebie ,bo inni tego ode mnie wymagają, tylko i wyłącznie dlatego, że jestem matką.

Nie musisz być matką żeby mieć we mnie wsparcie , mogę Cie tylko lepiej zrozumieć .
Czy jest mi ciężko ? jest , ale niekoniecznie w macierzyństwie. Ogólnie to świat , życie i ludzie sprawiają mi ból.
Czy sobie czasami nie radze ? oczywiście .
Społeczeństwo wymaga od nas matek żebyśmy były idealne . Żebyśmy wszystko wiedziały .Żebyśmy wszystko potrafiły i żebyśmy wszystkie nasze kurwa obowiązki ! wykonywały z prędkością Usaina Bolta ! i mało tego , żebyśmy jeszcze wyglądały jak nie wiem kto , no kurwa Beyonce !

A kto dokładnie od nas tego wszystkiego wymaga ?
Mężczyźni -(nie wszyscy na szczęście)- no bo przecież z dziada pradziada było tak , że to kobita wykonuje wszystkie obowiązki domowo - wychowawcze . Kobita jest w tym lepsza. To babska robota blablabla- aż się ciśnienie podnosi, prawda ?
Dziady i pradziady - no bo przecież zawsze tak było ,no to jak to tak , zostawić dziecko w żłobku , przedszkolu i iść do pracy . Nie założyć czapeczki !!! obiadu nie ugotować ?! Ło matko jedyna !!!
 Matki hieny - (wiecie co ? jedziemy na tym samym wózku , a zamiast wzajemnego wsparcia , klepania się po plecach , macie ochotę wydrapać sobie oczy . wstyd . )- to te idealne. Potrafią paraliżować wzrokiem wszystkie inne matki które są tylko ludźmi .
I na końcu my same - bo już nie wiemy gdzie nasze miejsce , co nam wolno , jakie powinnyśmy być .Robimy się niemiłymi babsztylami ,które wiecznie narzekają , że im źle , ale nie pójdą po rozum do głowy , więc dalej narzekają ....

A gdzie są matki takie normalne , takie ludzkie ? -Te które mają odwagę przeciwstawić się wyżej wymienionemu społeczeństwu są takie jakie są .Wychowują swoje dzieci po swojemu i są można by rzec ,że szczęśliwe . A te mniej odważne maja stany depresyjne i są bardzo nieszczęśliwe .
Matki moje kochane - wbijcie sobie to do głów ,nie musimy być idealne ,nie musimy wszystkiego wiedzieć ,nie musimy wszystkiego umieć -wyluzujcie .
Ja osobiście w domu ruszam się jak ślimak , zresztą zawsze miałam kiepski refleks . Nagminnie wypadają mi rzeczy z rąk . Pod koniec gotowania obiadu przypominam sobie ,że nie dodałam głównego składnika . Nie ogarniam .A o Beyonce zapomnij .
Bądźcie sobą , wychowujcie swoje dzieci tak jak tego chcecie .
Przecież dzieci kochają nas za nasze serca ,za to jakie jesteśmy ,za to jak się do nich odnosimy , uśmiechamy , kochamy, za to po prostu ,że jesteśmy - to najlepsze co możemy im dać .
Oczywiście bardzo ważna jest tu też rola partnera , aby nas rozumiał ,był ludzki i nie wstydził się wykonywać k****, ja p******* ,,babską robotę".
Na szczęście czasy się zmieniają i coraz więcej mężczyzn bierze też na swoje bary obowiązki rodzicielskie , bo przecież dom , dziecko / dzieci są nasze wspólne . Bardzo ważna jest równowaga w związku .
Niektórzy mężczyźni widzą to jednak nieco inaczej ,ale o tym innym razem .


No ta .Blog powstał z myślą o mojej pasji , a piszę tutaj tylko o samych ! mądrościach ! Ha .

ta- ra !

poniedziałek, 8 maja 2017

książkowo czyli być może intieligentnie

 ,,(...) przeżyłam sześćdziesiąt lat i nie wierzę w takie rzeczy , mówiła.  Odbieracie mi nadzieję i najświętszą wiarę w człowieka, podważacie sens mojego życia.  Nie , kochani , nie próbujcie mi wmawiać, że świat pękł i runął w ciemność, a jego normy i nakazy moralne rozpadły się w proch i pył. (...)"


Moi drodzy , ja czytam .
Żeby nie było , że tylko siedzę w chacie , dziubdziam na tych swoich drutach i zdaję mi się , że jestem szczęśliwa....to jeszcze mało tego ! 
Ja jeszcze czytam !
Bezczelnie -mam czas to czytam .
Co czytam ?
Tu niestety nie jest lekko , ponieważ ja dokładnie wiem czego chcę . A w momentach kiedy nie wiem czego chcę , bo się na czymś nie znam ,to można mi wciskać kity na całego , wszystko kupię .
Wracając do książki - książka ma być mądra , albo ciekawa , albo ma mieć w sobie po prostu coś żebym była na tyle zainteresowana ,by poświęcić mój czas i ją przeczytać . Koniec !

Czasami rzucam się na nowo kupiona książkę, i czytam jednym trzem . Czasami , gdy zamawiamy książki z Polski, zawsze zamawiamy kilka książek i wtedy mam największy dylemat , bo nie wiem którą mam pierwszą zacząć czytać. Normalnie, mówię wam , koszmar .
Ale czasami książka leży dłuższy czas i czeka .
I TA książka właśnie leżała na półce i czekała kiedy będę gotowa by po nią sięgnąć. 
Niestety na takie książki trzeba się gdzieś tam w duchu przygotować.

Czytałam ją , momentami że łzami w oczach , ściśniętym sercem i w ogóle humor straciłam całkowicie .
Tak ciężko mi pojąć jak to możliwe, że ludzie mają w sobie tyle nienawiści.
Tak mocno mnie poruszyła , że postanowiłam podzielić się tutaj moimi refleksjami ,jeśli mogę tak to nazwać.

Ja wiem .
Ja doskonale wiem ,że nie każdy ma na nosie tak ohydnie różowe okulary jak ja .
Ja wiem ,że bywam beznadziejnie-pozytywnie-jebnięta .
Ja wiem ,że bywam denerwująca .
Ale tak bym chciała trochę , troszeczkę ,chociażby odrobinę tej mojej pozytywności i miłości  teleportować do innych .Ja naprawdę mam w sobie tego dużo i mogę się tym podzielić ,żebyście wy mogli hodować to uczucie w sobie i dzielić się tym dalej z innymi .

Bo jakie to ma znaczenie, w jakiej części świata ktoś się urodził, jaki ma kolor skóry, w jakiej kulturze się wychował, w co wierzy ? Jak wygląda?

Ludzie!  
Dobra i szczęścia nie znacie? 
Po co ta krytyka , wyzwiska , nienawiść, zazdrość, złość, pycha i pogarda?
Kochajcie się, rozmawiajcie ze sobą, akceptujcie siebie nawzajem, szanujcie się, wierzcie w siebie , wybaczajcie innym , uśmiechajcie się i bądźcie mili .
To naprawdę dobrze robi .

,,(...) - I co ?
- Wyszli (...) i powiedzieli , że są ludźmi i nie będą całe życie w ciemnościach żyć.  Nie chcą, by ich ciała wrzody obsypały, a twarze w nocy szczury gryzły.  Nie chcą umierać po kryjomu ,w mroku. Nie chcą , by ich trupy się między ich dziećmi rozkładały. (...) ubrali się w najładniejsze stroje , jakie mieli , księgi święte wzięli ze sobą i wyszli na ulicę.
- W biały dzień?
- Tak , wyszli z rana i stanęli na środku drogi . Ludzie zamarli.  Stali oniemiali w oknach i uwierzyć nie mogli .
-,, Nie możemy się bać całe życie"- powiedział starzec który szedł na czele -,, życie w strachu to poniżenie, a my nie chcemy być poniżani , upokarzani, dławieni , bez własnego głosu , niemi i głusi.  Chcemy umierać z godnością, tak jak każdy powinien umierać.  Patrząc śmierci prosto w oczy ". (...)

(...)-Olgi nie spalą. Swoich nie mordują. Tylko nie swoich.
I to zapamiętałem. 
Jak w głęboką studnię zapadły w moją głowę te słowa. (...)swoi, nie swoi, swoi , nie swoi  (...)
Już chciałem spytać matki, co to znaczy , że swoich nie mordują i dlaczego byli jacyś swoi i nie swoi , ale matka drżała . A do mnie docierało nowe , straszne doświadczenie, w którym świat pękał na kawałki, rozpisywał się na swoich i nie swoich (...)