wtorek, 8 sierpnia 2017

R+G=WMDGD


Za niedługo nasza rocznica ślubu .Która ? A nie zdradzę .Zresztą to bardzo łatwo jest sobie policzyć na palcach u jednej ręki .
Nasz ślub ,taki jak i my sami ,nie dałoby się go planować na dwa lata przed i z wielką pompą .

Dlaczego ślub kameralny ?
Dlaczego bez Marsza Mendelsona ?
Dlaczego nie mam nawet pierścionka zaręczynowego ?
Dlaczego bez obrączek ?
Dlaczego nie zmieniłam nazwiska ?
Dlaczego po tylu latach paskudnie brzmiącego konkubinatu ?
Czy zmienia się coś po ślubie ? Wychodzi na jaw coś co wcześniej się ukrywało ?

Dlaczego ślub kameralny ?
To sprawa indywidualna każdej pary .
Nie jesteśmy typami ludzi którzy lubią być na świeczniku ,którzy lubią gdy wszystko kręci się wokół nich ,nawet jeżeli ma się kręcić tylko przez jedną dobę .To był nasz dzień i chcieliśmy się czuć swobodnie .
Na naszym ślubie byliśmy tylko my ,świadkowie i dzieci ,nasze i świadków .
Nie było żadnej rodziny ponieważ w sierpniu  zmieniliśmy datę ślubu z przedhaloweenowego października na.... sierpień . Czy kogoś to dziwi ,że tak tak w ogóle można ? Można .

Dlaczego bez Marsza weselnego ?
A więc ....odsłuchaliśmy ,pozielenieliśmy na ryjach i stwierdziliśmy jednogłośnie , że jednak ,aż tak poważni to my nie jesteśmy ,ale szacun dla wszystkich innych .
My poszliśmy sobie przy wiośnie Vivaldiego .Takie to żywe ,radosne i pogodne .Jak nasz związek ,kiedy akurat nie jestem przed okresem .

Dlaczego nie mam pierścionka zaręczynowego ?
Jeżeli facet jest przy tobie przy porodzie ,tym pierwszym i tym drugim też .Blady jak syn młynarza ,ale jest .Nieważne czy trzyma ci tylko nogę ,czy robi za podpórkę pod plecy -jest .Wspiera cię słowami : przyj ! zaraz urodzisz ! broda do klatki piersiowej ,oddychaj ,świetnie ci idzie ,dasz radę ,teraz to już naprawdę zaraz urodzisz.....na szczęście miałam szybkie porody i nie zdążyłam dostać pierdolca .Jest nie tyle przy tobie co z tobą również po porodzie ,dba jak tylko potrafi ,to pierścionek z najdroższymi i najpiękniejszymi kamieniami tego świata ,ze szczerego złota nie ma dla mnie w tym momencie żadnej wartości .

Dlaczego bez obrączek ?
Obrączki były ,ale w Polsce .Miał je przywieźć mój tata .Ale ,że my zmieniliśmy datę ,on nie zdążył wyrobić nowego dowodu ,więc nie dotarł ,a pocztą w żaden sposób nie dało się przesłać złota ...także ,pewnie pierwszy taki ślub ,ale bez obrączek .

Dlaczego nie zmieniłam nazwiska ?
Nie ,nie . Wcale nie z powodów moich radykalnych poglądów .
Po prostu ,Grzesiek kategorycznie mi tego zabronił. Zapoznał się on z całą listą procedur jakie trzeba wykonać ,biorąc ślub przez obywatela Polski poza granicami kraju a później zmienić moje nazwisko w urzędach w Polsce ,zmienić dokumenty -mieszkając nie w Polsce .No ,jak nigdy ,wymiękł chłopina .A ja razem z nim .

Dlaczego po tylu latach konkubinatu ?
A dlaczego nie ? Ja bardzo nie lubię być do czegokolwiek zmuszana ,tym bardziej ,że życie już to robi śmiejąc mi się przy tym prosto w twarz .Do ślubu nie zmusiła mnie ani rodzina (znając mnie ,nawet nie bardzo naciskali ) ani fakt ,że posiadam już dzieci .Rzeczy na które poniekąd mam wpływ a decydują w jakimś stopniu o moim życiu wolę podejmować sama na spokojnie ,wolę do nich dojrzeć nawet jeżeli miało by mi to zająć kolejne 8 lat .I nawet jak tego jeszcze nie widzieliśmy ,nie wiedzieliśmy to jednak podskórnie dało się odczuć ,że dorosłe życie to shit ,i my sobie będziemy iść przez nie razem ,żeby było nam raźniej ,bo samemu to ciężko i smutno bywa .
A prawda jest taka ,że związek partnerski / konkubinat ,nieważne od ilu lat i na ile lat ,dla banków, urzędów, szpitali a nawet poczty ,nadal jest tylko konkubinatem . Bywa to uciążliwe, dotkliwe i wkurwiające na dłuższą metę .Jako żona , jestem wiarygodna i mogę dosłownie wszystko ! Ha !

Czy coś się zmieniło po ślubie ?
Wszyscy mówią, że nie zmienia się nic . Poniekąd prawda , ja nie zaczęłam robić mu kanapek do pracy , a on nie zamontował mi jeszcze tej suszarki w łazience która od tylu lat spoczywa jeszcze w oryginalnym pudełku !
Ale tak . Zmienia się .Może nie zaraz ,zaraz po ślubie ,ale na przełomie lat można zauważyć ,że niby tylko papierek ,ślub w urzędzie ,ale jakoś tak niewytłumaczalnie scementował nasz związek .Ja przy każdej większej awanturze przestałam pakować mu walizę ,on przestał zasypywać mnie kwiatami ,a zaczął czekoladami i pączkami (świnia jedna ) .


Czy gdybym mogła to coś bym zmieniła ?
Tak .Żałuję ,że byłam aż tak zestresowana i prawie w ogóle nie uśmiechałam się na moich zdjęciach ślubnych oraz podałabym większe kieliszki na wódkę .








wtorek, 1 sierpnia 2017

cisza ,spokój i inne nieszczęścia

I już po wszystkim .
Urlop miną...
Generalnie miało być tak jak było .
Miało być cicho ,spokojnie ,bliżej natury ,swobodnie ,rodzinnie ,bez internetu ,z pajęczynami pod sufitem ,paprcią pod łóżkiem i ćmami pod prysznicem .Miało być tak ,że po powrocie do domu zaczniemy doceniać i bardziej szanować to co mamy .
Miało być tak, że na nowo odkryjemy te brylanty w kaszance dnia codziennego .
Miało być tak , że wrócę wypoczęta, uśmiechnięta ,z niesamowitym zapałem do zrobienia wszystkiego tego co odkładałam na "po powrocie ".
Tak miało być .A było tak ,że w drodze powrotnej miałam łzy w oczach .
A teraz jest tak , że nie mogę się pozbierać do kupy ...miało mi się tak dużo chcieć , a tymczasem ...


Otóż mam ja od wielu już lat takie marzenie .Marzy mi się dom na wsi ,ale nie jakiś tam pierwszy lepszy dom . Konkretnie ! nieskromnie tradycyjny angielski farmhouse z kawałkiem ziemi /ogrodu .To wszystko .
Bo są ludzie których ciągnie do miasta i są też tacy których miasto odpycha .Ja jestem tym drugim rodzajem ludzia .Miasto mnie męczy ,męczą mnie tłumy ludzi ,pośpiech ,hałas  .Męczy mnie to wszystko może dlatego iż jestem przeokrutnie flegmatyczna .Ja nawet jak się spieszę to robię to w sposób tak flegmatyczny ,że tylko mnie wydaje się ,że się spieszę .Nawet jak się naprawdę bardzo spieszę to z pośpiechem ma to zapewne niewiele wspólnego .
Ja zwalniam i chciałabym ,żeby wszystko dookoła mnie zwolniło ,ale nic takiego się nie dzieje .

Wniosek nasuwa się taki -człowieku jeżeli planujesz urlop ,wyjeżdżaj w miejsca do których absolutnie nie chciałbyś trafić ,rób rzeczy których robić nie lubisz ,spędzaj czas tak byś nie czuł się szczęśliwy .Powroty będą wtedy znacznie łatwiejsze .

A tak w skrócie to było super .Nawet deszczowe poranki ,toalety i prysznice ( prysznic to kawałek kapiącej rury ) oddalone o kilkadziesiąt metrów ,gotowanie posiłków na jednym palniku kuchenki turystycznej ,chłodne noce i centymetrowe szczeliny między deskami w podłodze ,w ch** niewygodne materace i wszystko ,wszystko inne było super .
I może nie wyglądałam przez te kilka dni jak milion dolców, ale tak się czułam, a to bardzo fajne uczucie jest .






poniedziałek, 17 lipca 2017

Bodylove


Bodylove ? Czy przypadkiem nie jest to tylko przykrywka dla leniwych ,którym nie chce się zadbać o siebie ? Którzy wolą nawpieprzać się lodów z bitą śmietaną i bezczelnie powiedzieć ,że ( heheszki ) kochanego ciała nigdy za wiele .Dlaczego wciąż krytykujemy nie-szczupłych , nie-idealnych ,nie-modelowych ,którzy mieli odwagę pokazać się w stroju dwuczęściowym na plaży ? Dlaczego aż tak bardzo przeszkadza nam swoboda i wolność naszych ciał ? Dlaczego krytykujemy ,krytykujemy i jeszcze raz krytykujemy głośno wygląd innych ,a później ,w domu ,cichutko krytykujemy nasze własne odbicie w lustrze ?

Od podstawówki ,poprzez liceum po dziś dzień mam kompleksy .
Kiedyś były to rzeczy z których teraz się śmieje ,a teraz są to rzeczy dla których nie chce mi się tracić dobrego humoru ,tylko dlatego ,że moja chora wyobraźnia widzi coś czego być może nawet inni nie dostrzegają ,a ja tak czy siak mam kompleksy .
Stety ,bądź niestety nie jestem fanką sportu ,a jak już ,to nie aż tak wielką żeby samej brać w tym udział .Nie pracuję nad pupą -na wzór- Kim Kardashian ,ani nad figura Ani Lewandowskiej tuż po porodzie ,chociaż ,jak rzuciłam okiem ,to nawet w ciąży wyglądała lepiej niż ja teraz .Chodakowska mnie kwurwia swoim gadaniem ,i w ogóle nie wyrabiam z tempem .Grzesiek jest okropnym partnerem do gry w tenisa ,na rowerze boję się jeździć ,jedyna nadzieja w tym żeby otrzeć się o jakiś sport to może to ,że w końcu kupie sobie te buty do biegania i zacznę biegać .Także jest to jest ,a ,że nie ma to nie ma .


Do czego zmierzam : w tym roku po raz pierwszy od bodajże 8 lat ? ,pokazałam się publicznie ( z własnej chęci ! )w krótkich spodenkach .Takie do połowy uda ,także szaleństwem tego pewnie nie nazwiecie ,ale to właśnie nogi są moim największym kompleksem .A raczej były ! Zamierzam jeszcze ,również w tym roku założyć struj dwuczęściowy .Jeszcze nie wiem gdzie ,kiedy i czy pogoda pozwoli ,ale mam taki plan .Nie zamierzam już dłużej być nieszczęśliwa z powodu mojego ciała .

Ludzie ,jeżeli czujecie ,że nie chcecie ,nie lubicie ,nie ,absolutnie nie ,to nie wy ,tak wam dobrze - nie zmuszajcie się ,nie róbcie z siebie żadnej Ewy ,Ani ani nawet Mani .Idźcie na rurki z kremem ,gofry z bita śmietaną ,lody ,drożdżówki , nie odmawiajcie sobie ,nie miejcie wyrzutów sumienia ,nie planujcie nowej diety ....ja mam jeszcze pół pudełka toffifee i zaraz pewnie zjem wszystko sama ,a później pójdę na kawę do Moniki ,i czy to spalę ?Nie ! Zapewne usiądziemy w ogrodzie ,być może ponarzekamy na nasze brzuchy ,że rosną a my nic z nimi nie robimy ,a jeszcze później może popłaczemy się ze śmiechu i BĘDZIE FAJNIE .
I naprawdę ,ale to naprawdę nie chce mi się pracować nad super figurą .Wolę popracować nad samoakceptacją ,wewnętrznym spokojem i częstym uśmiechem .


Są jeszcze rzeczy w naszym wyglądzie na które absolutnie nie mamy wpływu ,inni bezmyślnie i bezkarnie to krytykują ,nas to boli i g**** z tego wynika .
Tak ,jestem wysoka .Jestem wyższa od niejednego faceta ,i z politowaniem patrze się i będę się patrzeć na takich którzy komentują w sposób idiotyczny mój wzrost ,tak jakbym ( kurwa ) miała jakikolwiek wpływ na to czy mieszczę się w "kobiecych normach" ,czy normy przerastam .Jestem człowiekiem ,a człowiek rośnie .I ja tak właśnie sobie urosłam .



czwartek, 6 lipca 2017

Od przybytku głowa nie boli ,ale o życie jednak się bałam

12 lat znajomości .
On już nawet nie jest zdziwiony .
Za to ja dziwię się każdego dnia .
On nie jest zdziwiony ,kiedy piorę croksy i wyciągam z pralki dwa rozmiary mniejsze .
On już nawet nie jest zdziwiony ,że pranie znowu zafarbowało,że zamiast cynamonu do szarlotki dodaje paprykę ,że sos jest zupą ,że znowu się jebnęłam w sklepie i w biegu złapałam nie to co trzeba ,że drobnych kruczków nie czytam .....
Dziwię się ,że on się już nie dziwi ,ja chyba bym się dziwiła .
Dziwię się kiedy z takim stoickim spokojem jakby to było coś oczywistego ,normalnego ,gdyby to się działo na co dzień , pyta -co znowu spierdoliłaś papużko ?
Znamy się już tyle lat a on  nigdy nie wie co zastanie w domu po powrocie z pracy ,bądź z czym wrócę z zakupów .Cokolwiek by to nie było ,już go to nie dziwi .I za to go kocham .


No i stało się ,nie inaczej .
Po raz kolejny .
Wniosłam / wniosłyśmy do domu kawałek mebla .
Kolejnego .
Od śmierci uratował mnie tylko zły stan zdrowia jego .
On zawsze mnie zabija .Zazwyczaj na drugi dzień emocje opadają i pomału zaczyna mi wybaczać ,ale w pierwszym odruchu zawsze mnie zabija .
Już chyba się przyzwyczaił ,że zawsze przywlokę do domu jakąś znajdę ,że zawsze widzę w tym potencjał ,że w ogóle moja ułańska fantazja nie ma granic i zawsze widzę coś w tych śmieciach .
A ta szafeczka ,no ludzie ! taka piękna ,drobniutka ,filigranowa ,z historią ZA 8 FUNTÓW ! tak ,teraz się wydało ,że wcale nie była za 5 ,okłamałam cię Grześku .Z głupa palnęłam 5 funtów ,bo pomyślałam ,że 3 funty różnicy uratuje moją dupę .Spanikowałam ,okłamałam ,bo chciałam ,żeby nasze dzieci nadal miały matkę ,a nasze małżeństwo nadal trwało .Powiedziałam nieprawdę ,bo wiem ,że nie nadążasz za moimi pomysłami ,nie ogarniasz .Więc poniekąd kłamstwo było w dobrej wierze .Zresztą wiesz ,że co jak co ,ale tłumaczyć to ja się nie będę .
W domu moim panuje absolutny eklektyzm .Każdy mebel inny ,a wszystkie takie same .Drewniane ,stare ,z duszą .
Marzył mi się stół okrągły ,taki żeby każdy siedział koło siebie i żeby nie dzieliły nas żadne kąty .
I krzesła ,koniecznie każde inne ,żeby ci co będą na nich siedzieć też byli każdy inny .
Zaakceptował to .Słowa nie powiedział jak miesiącami chodziłam po charity shopach i szukałam pojedyńczych sztuk starych ,drewnianych krzeseł .




I szafeczkę pomalowałam ,jako ,że trzeba było .Chciałam na jakiś nowy kolor ,ale zabrakło mi śmiałości .Tak ,mi zabrakło śmiałości ,ale nie z obawy przed nowym ,lecz z obawy przed reakcja jego .
No bo widzicie ,chłop wraca z pracy i w sercu go wciąż kłuje i widzi ,że to jednak nie był sen ,ona to coś naprawdę kupiła i to nadal tu jest .I jeszcze nową farbę ,choć w domu już tyle tego ,ale nie ,ona sobie wymyśliła ,że nowy kolor chce ,taka fanaberia ,wybryk ,ochota ...i gdybym wtedy wiedziała ,kurrr.......gdybym tylko wtedy wiedziała ...12 lat znajomości ,bliskiej ,najbliższej można by rzec .Wczoraj mówi mi ,że tą komodę dużą mogłabym pomalować bo tak smutno wygląda przy tej nowej ,że on mi ją nawet SAM no dół zniesie ...a nowy kolor ? ...spoko ,pojedziemy ,przecież to żaden problem ,wybiorę sobie .
12 lat znajomości .Już chyba powinnam przestać się dziwić .
On chyba mnie kocha .